Lektury szkolne to nieodłączna część dzieciństwa, dzięki nim duża część młodzieży autentycznie polubiła czytanie. Bohaterów książek z tamtych lat bardzo często pamiętamy przez długi czas. Pokoleniu dzisiejszych trzydziestolatków „Ania z Zielonego Wzgórza” czy „Dzieci z Bullerbyn” jednoznacznie kojarzą się z czasami wczesnej podstawówki. Każdy z nas pamięta satysfakcję, kiedy z mozołem udało nam się samodzielnie przeczytać bardziej obszerną pozycję.
Oczywiście bardzo dużo dzieci mówiło, że te ponadczasowe lektury szkolne są wspaniałe. Zdecydowanie ciekawszą opcją spędzenia wolnego czasu były gry i zabawy na świeżym powietrzu.
Jednakże w czasach, kiedy o Internecie nikt nie słyszał to właśnie książki stawały się prawdziwą pożywką dla wyobraźni. Dzięki nim można było się przenieść w magiczny świat piratów, zwiedzić wyspę Robinsona czy dołączyć do Muszkieterów.
Gdy jesteśmy dorośli to z sentymentem wracamy do tych książek, zwłaszcza, jeśli sami mamy dzieci. Niemal automatycznie powracają wszystkie wspomnienia związane z czytaniem lektur szkolnych. Oczywiście przez lata kanon się mocno zmienił, jednak mimo to warto podsuwać swoim dzieciom książki, które fascynowały nas w dzieciństwie. To doskonały pretekst do wspólnego czytania…
